Inbred w hodowli koni fryzyjskich

          Taka moda nam nastała, ze potencjalni kupujący fryza pytają często o inbred... W trakcie rozmowy wychodzi że nie bardzo wiedzą o co właściwie pytają, ale na pewno wiedza że ten inbred to "zuo" i ze musi być maksymalnie niski, najlepiej zerowy...Po ostatniej rozmowie z pewnym zdesperowanym hodowcą, który nie ma już siły tłumaczyć że jego konie nie są wielbłądami stwierdziliśmy że trzeba ten diaboliczny temat przybliżyć. Tylko jak napisać o tym (genetyka fuj.. choć hodując cokolwiek nie da się przed nią uciec zbyt daleko - goni niestety..) w sposób łatwy i przyjemny, a przede wszystkim zrozumiały ...no cóż, próba podjęta,:

           Fryzy są od wielu dziesięcioleci rasą czystą, co oznacza ze do ksiąg mogą być wpisane wyłącznie konie pochodzące po/ od rodziców również wpisanych co skutkuje tym, ze WSZYSTKIE są w większym lub mniejszym stopniu ze sobą spokrewnione. O tym zresztą mówi podstawowa definicja rasy - spokrewnienie dające przewidywalna powtarzalność cech- cechy mogą być fizyczne (szeroko pojęty wygląd) lub użytkowe (np skoczność). Nie można o tym zapominać, że często cechy użytkowe maja powiązania z cechami fizycznymi - np tzw samoniesienie łatwiej i efektywniej osiągają konie zbudowane uphill, o wysoko osadzonej szyi i długiej potylicy. To jasne. Wracając do pokrewieństwa w obrębie rasy, trzeba wiedzieć że określają je dwa czynniki: inbred, oraz pokrewieństwo wewnątrz populacji.

           Mówiąc najprościej jak się da, inbred to procent takich samych genów u konkretnego osobnika; w przypadku koni fryzyjskich liczony na podstawie wspólnych przodków w 5-ciu i 6-ciu pokoleniach wstecz. Wysoki poziom inbredu świadczy o wielokrotnym występowaniu tego samego konia/ lub koni w danym rodowodzie. KFPS zaleca takie dobieranie kojarzeń by inbred u potomstwa nie przekroczył 5 % na 6 pokoleń. Co jednak kiedy koń ma współczynnik inbredu wyższy? Jaki to ma REALNY wpływ na hodowlę?

           Przykład: klacz Selene, naszej hodowli, zinbredowana na og. Jurjen, inbred powyżej 7 %. Krzyżowanie testowe z najpopularniejszymi w tej chwili ogierami pokazuje inbred u potomstwa nie przekraczający 4 %. Wynika z tego że dla hodowcy niewątpliwie jest to bardzo cenna wskazówka i narzędzie pracy hodowlanej, natomiast nie ma zupełnie powodu żeby go demonizować. Jeszcze raz :bez inbredu NIE MA rasy. Dzięki niemu możliwe jest utrwalenie pożądanych cech u krzyżowanych osobników (postęp hodowlany, tak to się zwie..). Ryzykiem inbredu jest "depresja inbredowa", czyli możliwość ujawnienia się cech niekorzystnych (co jest główną przyczyną obaw, ale w dzisiejszych czasach możliwość monitorowania ryzyka za pomocą testów DNA jest coraz większa), ale trzeba pamiętać że samo kojarzenie w pokrewieństwie nie zwiększa częstotliwości występowania genów odpowiedzialnych za niekorzystne cechy, a jedynie je "ujawnia"

          Drugim wskaźnikiem "jednorodności" rasy jest wspomniane wyżej spokrewnienie wewnątrz populacji: Jest to procentowa ilość takich samych genów u osobnika w stosunku do całej rasy. I tu, tak naprawdę, jest pies pogrzebany .Ponieważ czynnik dotyczy populacji, jego wzrost ma na nią bezpośredni wpływ powodując jej większe ujednolicenie. Z jednej strony wydaje się że to dobrze- chcemy przecież by wszystkie fryzy były jednakowo piękne, ale z drugiej znacznie ogranicza możliwości doskonalenia rasy (tzw pułap selekcyjny) oraz, nie brany poważnie pod uwagę w pracy hodowlanej, powoduje ryzyko lawinowego zwiększania się inbredu.. Nie na darmo to właśnie spokrewnienie wewnątrz populacji jest skrupulatnie aktualizowane przez KFPS dla każdego ogiera i podawane corocznie do wiadomości publicznej. Również nie na darmo rada hodowlana oględnie mówiąc "nie jest zachwycona" faktem że każdy z uznanych w tym roku (w normalnym trybie - przez HK) ogierów ma w sobie krew skądinąd znakomitego Jaspera... (w ciągu dekady vwr wzrosło tu z niecałych 17 % do niejednokrotnie powyżej 19%)

            Nie da się nie zauważyć że w ostatnim czasie KFPS stara się zachęcić - i bardzo słusznie - członków do większego różnicowania swoich decyzji hodowlanych. Stoi przed nimi niemałe wyzwanie....to naprawdę nie jest proste - hodowane jest to co się sprzedaje (a i odejście od innych, wcześniej dominujących linii hodowlanych spowodowane było- wg opinii samego KFPS - ryzykiem wystąpienia wad genetycznych) i trudno się dziwić, niemniej wśród znajomych hodowców widzimy pierwsze jaskółki zmian w podejściu - oby zaprocentowały 

             Średnie vvr (liczone dla ogierów przystępujących do HK w roku2008 wynosiło 17,1, obecnie jest to 17,6), przykładowy inbred (specjalnie wybrany wysoki) liczony dla pięciu pokoleń wynosi: 8,2, dla sześciu - 9.03, ale tak przy okazji - szacowana wartość hodowlana z tego akurat przykładu jest na tyle wysoka ze "skórka warta wyprawki")

Aktualne spokrewnienie wewnątrz populacji (vvr) dla ogierów stb:

https://www.kfps.nl/…/Bijlages%20…/vw_Stb%20hengsten%20a.pdf